O autorze
Dziennikarką się jest. To stan umysłu i ducha, a nie tylko zawód. Po prostu, uważam, że niektórzy rodzą się z potrzebą pisania. Ja się taka urodziłam.
Nie zgadzam się na bylejakość. Nie zgadzam się na język kłamstwa, agresji i pogardy.
Może to mrzonka, ale wiem, że można komunikować się pozytywnie i uczciwie. Przyzwoicie.

Butne miny, święte słowa…..

Czegóż nie robi się dla władzy. Władzy tej najgorszej, samej w sobie. Władzy tylko dla rządzenia, realizacji własnych ambicji, upokarzania innych, stawiania do kąta obywateli niczym małych dzieci w carskim przedszkolu.

Robi się wiele. Można podzielić społeczeństwo. Można zburzyć dorobek dwudziestu siedmiu lat udanej transformacji kraju – od realnego socjalizmu (komunizmu) do demokratycznego państwa prawa. Można skuteczne żerować na ludzkich resentymentach. Wiadomo, nie każdemu się udało. Są bogatsi i biedniejsi. Są zawistni i ci bardziej tolerancyjni.
Jeśli jednak polską wspólnotę polityk pragnie budować w oparciu tylko o najgorsze instynkty, dostaje wówczas nie społeczeństwo obywatelskie a szajkę rabusiów, której przewodzi samiec alfa. Co robi taka szajka? Broni terytorium i szuka okazji do rabunku. I chciałabym być dobrze zrozumiana – nie o pospolitą kradzież mi chodzi, ale o tę bardziej wysublimowaną. To kradzież nadziei, przyszłości, radości. To kradzież najgorsza ze wszystkich, bo ogałaca z marzeń.
Tak tworzy się zuniformizowane społeczeństwo ludzkich ceni, którzy czekają jedynie na sygnał od wodza szajki, by móc żyć… Ba, żyć – trwać i ledwie egzystować. Bez poczucia godności i obywatelskości.
Mam złe przeczucie, że taką właśnie Polskę zaplanował dla nas Jarosław Kaczyński. To Polska jego marzeń: odizolowana, oderwana od Europy, bez radości, bez uśmiechu. To Polska strachu, wzgardy dla innych i pogardy dla milionów. To Polska szara niczym reklama na fasadzie zrujnowanego budynku.
- Nasz kraj nie musi być demokratyczny. Powinno się przestrzegać woli suwerena i szanować prawo. To wystarczy- Taki przekaz zaserwował nam ostatnio samiec alfa szajki rabusiów lub lepiej – niech będzie - złodziei marzeń. Suwerenem jest naród. Czyżby? Może jednak suwerenem jest herszt. A naród ma być sprowadzony do roli powolnych rozkazom kukieł?
Smutek… Żal… Niedowierzanie…. To dzieje się w mojej Ojczyźnie. Marzenia odchodzą - zastępuje je buta. Tym wszystkim, którzy myślą tak jak ja, dedykuję refren pogodnej przecież poetyckiej piosenki grupy „Pod Budą”: „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa, chociaż tak lubicie wracać do symboli; bo się zaraz tutaj zjawią butne miny, święte słowa i głupota, która aż naprawdę boli”...
Trwa ładowanie komentarzy...